Pierwsze okienka
Przyszedł czas na kolejny rzut okiem w przeszłość. W poprzednich odcinkach cyklu wspominałem Pegasusa i Amigę. Teraz przeskoczymy do roku 2001.
Mój pierwszy PC
Aż trudno uwierzyć, że od tego czasu minęło już dwadzieścia lat. Rok 2001 to sam początek XXI wieku. W naszym domu objawem wejścia w nowe czasy było pojawienie się komputera stacjonarnego.
Nasz „blaszak” miał całkiem niezłe parametry jak na owe czasy:
- Procesor: AMD Duron 650 MHz
- Karta graficzna: NVidia Riva TNT2 Model 64Pro
- Pamięć RAM: 128 MB (później rozszerzyliśmy do 384 MB)
- Dysk twardy 40 GB (to było wtedy bardzo dużo)
- Napęd CD-ROM
Jak widać większość współczesnych telefonów komórkowych oferuje znacznie lepsze parametry.
Dla niektórych będzie to pewnie trudne do wyobrażenia, ale ten komputer jeszcze przez kilka następnych lat nie posiadał dostępu do Internetu.
Klawiatura i mysz były podłączone po kablu do portów PS/2. Monitor CRT o rozdzielczości 1024×768 (która wtedy była uznawana za wysoką) był z kolei podpięty do złącza D-Sub (analogowego, powoli znikającego z kart graficznych).
System
To cudo techniki działało początkowo pod kontrolą systemu Windows 98 SE. Do dzisiaj pamiętam tapetę z tygrysem wyświetlaną na monitorze „z zadem”.
Pamiętam, że Windows 98 wyświetlał na pulpicie ikony „Mój komputer”, „Moje dokumenty”, „Moja aktówka” i „Kosz”. I po dziś dzień nie wiem, jaką rolę pełniła usunięta w kolejnych wersjach systemu „Moja aktówka”…
Oprócz tego na komputerze mieliśmy zainstalowany pakiet Office 2000.
A ponieważ byliśmy wciąż małymi dziećmi, to bawiliśmy się, czym popadnie. Obrazki w paincie, dyplomy i plakaty w Wordzie, pierwsze próby literackie itp. Pomimo, że był to pełnoprawny komputer pod kontrolą systemu Windows, my wciąż traktowaliśmy go jak zabawkę.
A jak zabawa, to i gry.
Cyfrowe granie
Listą gier komputerowych, w które grałem w ostatnich dwudziestu latach, można by zapełnić kilka wydań dobrego czasopisma.
Ale ja dzisiaj chciałem napisać jedynie o kilku tytułach, które utkwiły mi najmocniej w pamięci z pierwszych lat znajomości z systemami z rodziny Windows.
Tomb Raider 3: Adventures of Lara Croft
Gra, która stała się memem, odgrzewanym co roku w okolicach Sylwestra. Ja przygodę z serią gier o Larze Croft zacząłem od trzeciej części. I jakoś tak się składa, że w moim odczuciu była to najbardziej klimatyczna część.
Z serią gier „Tomb Raider” rozliczyłem się tak naprawdę dopiero w czasach studenckich, kiedy to kupiłem całą antologię w okazyjnej cenie i przeszedłem wszystkie części od pierwszej do ostatniej. W tej chwili jestem z tą sagą „na bieżąco”.
Tomb Raider 3, podobnie do poprzednich części, oferował również poziom „Lara’s Home”, w którym możemy zwiedzać posiadłość Lary Croft i wykonywać różne treningowe zadania.
Grand Theft Auto
Seria gier GTA znana jest z pewnością większości entuzjastów cyfrowej rozrywki. Pierwsza część tejże serii to jednocześnie jedna z pierwszych gier na PC, w które grałem.
Nigdy tej gry nie ukończyłem. Zresztą osobiście zdecydowanie bardziej utkwiła mi w pamięci druga część, a także następne, zwłaszcza kultowe Vice City i San Andreas. Jednak dwie pierwsze części, z widokiem z góry, miały w sobie to coś, co wraz z erą pełnego 3D przepadło.
Worms Armageddon
Wormsy to taka gra, której nie trzeba przedstawiać niemal nikomu.
Ja na naszym pierwszym PC-cie miałem okazję poznać tę część „Robaków”, która jest uznawana za najbardziej udaną.
Ileż radości dawało granie w tę turową grę! Następna część, Worms World Party, również była bardzo fajna, ale to „Armageddon” jest najbardziej kultowy.
Ta część była tak udana, że Team 17 utrzymuje jej działanie po dziś dzień, wydając kolejne łatki. A od wydania minęły przecież 22 lata!
Pamiętam, że w późniejszych latach wyrobiłem się całkiem nieźle w grze sieciowej w trybie „Rope Shopper” i później lina była moim ulubionym narzędziem w grze. Ech, aż się łezka w oku kręci!
Quake III Arena
Kolejny tytuł – legenda.
Ilość godzin, które spędziliśmy ze znajomymi po szkole „naparzając się” w Quake’a jest nie do oszacowania. Ta gra tak naprawdę wrosła w nasze dorastanie.
Od wydania Quake’a III minęły już ponad dwie dekady, a gra nadal nie odstrasza swoim wyglądem. Mapa Q3DM17 (na zrzucie poniżej) uchodzi za jedną z najlepszych plansz w historii gatunku.
Mniej więcej w tym samym okresie, w którym spędzałem czas na serwerach Worms Armageddon, zagrywałem się również w specyficzny rodzaj rozgrywki w Quake’u III, zwanym „Rail Arena”. W tym trybie jedyną posiadaną bronią był Railgun. Do zabicia przeciwnika wystarczał jeden celny strzał. W tym trybie liczył się refleks i precyzja. Ten mod nauczył mnie, że czasem precyzyjnie dobrana czułość myszki może mieć kolosalne znaczenie.
Gry, które miały „to coś”
Pisząc ten tekst coraz mocniej odczuwałem, że kiedyś gry miały w sobie pewien pierwiastek, którego współczesnym tytułom po prostu brakuje. I trudno mi powiedzieć, na czym to polega. Może to jest tylko siła nostalgii za minionymi czasami, a może dzisiaj po prostu zmienił się odbiorca docelowy, a wraz z nim oczekiwania wobec wydawców.
Tak czy owak, zerknięcie do tego zakurzonego pudła z tytułami sprzed dekad było dla mnie miłym doświadczeniem. Mam nadzieję, że Wam ta podróż w czasie również sprawiła przyjemność.
A w jakie gry Wy graliście na swoim pierwszym komputerze? Napiszcie w komentarzu!